Blog

407996_2653145058222_1690688989_n

Stranger Tales in Malta

It’s a Friday afternoon and the sun has just started its way down, leaving behind the cold, grey sky of early spring days. I had no reason to rush, yet I almost ran with the suitcase by my side, just to join the horde of commuters and feel like I still belong to the crowd.

Except, this time, I am a visitor. I don’t have an office to leave, colleagues to go for a pint with, or a train to miss after an unexpected pub crawl. Having not much choice, I sit down in the nearest pub with a book on the table and cold lager in my hand. Ready to proceed with my all-time favourite past time, observing people and the passing time.

The couple in the far right corner is clearly on their first date, trying to impress each other and checking out how they look (who said phone cameras are not handy?) as soon as the other one goes to the bathroom. I am again reminded that I wasn’t in Malta by the guy sitting at the table next to me. Instead of starting a friendly conversation, he’s doing the same thing as me. Pretending to read and text every now and then… Because the city’s cacophony will never let you focus and just drift away into the fictional world of words.

How is that different in Malta? Well, here you’re never a stranger and the person you sit next to will most likely be the person you randomly bump into at work or a night out. Not to mention, sitting by yourself and just staring at people will probably gain you certain looks and a status of a weirdo. Especially, if like me, you tend to hang out at the same place and, ideally, sit in the usual spot.

Nonetheless, in some odd way, there is something satisfactory and comforting in seeing the repeating faces. Constantly bumping into people you know or having seen before could get annoying, and it certainly tops up the list of the most surprising things I encountered in Malta. However, it creates a reassuring safety-net and unspoken agreement of looking out for each other.     

As you can imagine, more often than not, these situations can be naturally awkward. Love it or hate it, it’s still going to happen. But if there is one thing I learned after three months in Malta, it is that everything can be dealt with humour and the magical ability to move on. Ran into your ex or worst enemy? Not a problem, grab a drink and joke about it, and share the story with everyone you know…adding some of your own spice every time you share it.

So long London. Now, it’s time to figure out how can I perform my favourite activity in Malta hoping that I don’t end up with my picture splashed all over the Social Media with a warning to watch out for this weird stalker.

Megan

____________________________________________________________________________________________________________________________

Stranger Tales na Malcie

Jest piątkowe popołudnie, słońce zaczęło zachodzić, zostawiajac za soba szare i zimne niebo pierwszych dni wiosny. Nigdzie nie musialam sie spieszyc, a jednak zaczęłam niemalze biec z walizka u mego boku, tylko po to, żeby dołączyć do tłumu podróżujących po pracy i znowu poczuć się jak część tej specyficznej grupy.

Z jednym wyjątkiem, tym razem jestem tutaj turystka. Nie mam biura, z którego mogłabym wyjść punktualnie o 17, znajomych, z ktorymi moglabym pojsc na piwo, czy pociągu, który mogłabym przegapić z powodu niespodziewanej wycieczki po pubach. Nie mając nic lepszego do roboty, usiadłam w najbliższym pubie z książką na stole i zimnym piwem w ręce. Gotowa na rozpoczęcie mojej ulubionej od zawsze czynności, obserwowaniem ludzi i mijającego czasu.

Para w dalekim, prawym kącie na pewno jest na pierwszej randce i próbuje wywrzeć nieskazitelne wrażenie na sobie, sprawdzając w telefonicznym aparacie wygląd, kiedy tylko druga połowa uda się do łazienki. Facet przy sąsiednim stole robi to samo co ja, udaje, ze czyta i co chwile sprawdza telefon… Poniewaz miejska kakofonia nigdy nie pozwoli Ci się skupić i tak po prostu odpłynąć do fikcyjnego świata slow.

Czym sie to rozni na Malcie? Hmm… Tutaj nigdy nie jest się po prostu ‘obcym’. Najprawdopodobniej wpadniesz na osobę, obok której siedzisz, następnego dnia na ulicy, albo podczas nocnej eskapady w barze. Nie wspominając o tym, że siedzenie samemu i obserwowanie ludzi, zaowocuje przydomkiem dziwaka. W szczegolnosci, jezeli, jak ja, masz w zwyczaju siedziec w tej samej kawiarnii kazdego dnia, najlepiej w tym samym, ulubionym miejscu.

Nie mniej jednak, w jakiś dziwny sposób, jest pewna satysfakcja i komfort w widywaniu powtarzających się twarzy. Częste wpadanie na te same osoby, które znasz, z czasem moze sie stac nieznośne. Zdecydowanie tez, moze dojsc na liste rzeczy, ktore mnie najbardziej zaskoczyły na Malcie. Jednak, stwarza to jakaś dziwna sieć bezpieczeństwa i niespodziewana głośno umowę, która zobowiązuje do pilnowania siebie nawzajem.

Pewnie sobie wyobrażasz, że często te sytuacje są po prostu niezręczne. Możesz je lubić, czy też nie, ale one i tak się wydarza. Aczkolwiek, jeśli jest jedna rzecz, której się nauczyłam po trzech miesiącach na Malcie, to że ze wszystkim mozna sobie poradzic z odrobina humoru i magiczna możliwością do zapominania. Wpadniecie na byłego tudzież największego wroga? Nie ma problemu, pojdz na drinka i zapomnij.

To na tyle, Londynie. Teraz, czas żebym wykombinowała jak tu oddać się mojej ulubionej czynności w świetle dziennym na Malcie. I nie skończyć z plakietka prześladowcy na Facebooku.

Megan

IMG-20170307-WA0001

Familija Maltija (Maltese Family)

Imagine a beautiful limestone house with charming red doors and shutters about to be open to let in the morning sun and the smell of freshly baked bread.

As you’re walking in, there are loud noises coming from the kitchen and you cannot wait to taste the coffee and enjoy this blissful moment.

Stop! What you are going to embark on is not a Hollywood adaptation of a Tuscan lifestyle but a reality. Move away from that picture and join me in the kitchen with a family the size of a football team and voices trying to overpower each other.

Because, one thing I didn’t tell you last time was that both my partner and I were staying at his family home, and yes, the family came with it as an extra. Now, we need to zoom the camera away from Tuscany, and onto Malta!

I met my partner’s family on few occasions and had already stayed at their house previously, so it didn’t look like a big deal to live with them for a couple of weeks. Five weeks down the line and I seem to be changing my opinion.

To put you into the picture, I come from a small family, where you only get to see your relatives at Christmas….and funerals. On top of that, you have to make sure you give them long enough notice so they’re prepared to see you and can bring out on display out all the crappy presents you gave them.

Before moving to Malta, I had prepared myself mentally for loud dinners, a lot of hand gestures while talking and facial expressions that can mean more than words. Yet, there were things about happen that would still take me by surprise. All of a sudden, I jumped into the turmoil of Mediterranean family affairs, people knocking on your doors unexpectedly and… after-dinner conversations about bowel movements, to put in the most polite way!

So, what else was waiting for me?

What struck me the most were the unexpected visits, especially on weekend mornings. Being a lazy 20-something (millennial!), I do not like getting up from my warm bed before 10 am on Saturdays.

So you can imagine my consternation when one morning I opened the door for a cousin of a cousin who casually popped for a cuppa. I was a hangover hot mess, trying to do a small talk with a stranger who greeted me with two kisses. Lesson learned: now I just pretend I’m asleep or not at home.

Another thing was Fenkata, a traditional Maltese dinner, where a rabbit is consumed in large quantities. Being an introvert, I try to avoid large gatherings like a plague, but I’m also too polite to decline the invitation. So, I went along.

Large dinners are already quite a feat to organise, however, try doing it with 20 Maltese friends who haven’t seen each other for years and you would be amazed. You will not be able to say a word without shouting and trying to have a conversation will seriously exercise your hearing. Nevertheless, a bottle of wine later, I had nothing to lose, I joined the buzz and for the first time, I actually enjoyed a large dinner.

Am I coming across as a nagging outsider who’s complaining about this new experience? If so, I must be giving the wrong impression! As much as it’s all new and terrifying to me, the Maltese surely know how to break the barriers and have fun (at the end of the day, every excuse is a good excuse to share a drink with friends).

Till the next time,
Megan

____________________________________________________________________________________________________________________________

Familija Maltija (Rodzina Maltańska)

Wyobraź sobie czarujący dom, zbudowany z kamienia wapiennego, z małymi, czerwonymi, drzwiami i okiennicami, ktore tylko czekaja na to, żeby je otworzyć i wpuścić poranne słońce, otulone zapachem świeżo upieczonego chleba.

Podczas, kiedy wchodzisz do domu, słyszysz głosy dochodzące z kuchni i nie możesz się doczekać, żeby skosztować porannej kawy i cieszyc sie tym spokojnym i ujmującym porankiem.

Stop! To co Cie za chwile spotka, to nie Hollywoodzka adaptacja Pod Sloncem Toskanii, ale rzeczywistosc. Zapomnij o tym i dołącz do mnie w kuchnii, z rodzina o rozmiarze drużyny piłkarskiej i przekrzykujących sie głosach.

Jedna z rzeczy, o której nie wspomniałam poprzednim razem, to że oboje z moim partnerem postanowiliśmy na początku zamieszkać w jego rodzinnym domu. Niestety, rodzina została dołączona gratis. OK, czas zmienić ujęcie z Toskanii, na Maltę!

Rodzinę mojego partnera spotkałam wielokrotnie, więc wydawało się, że zamieszkiwanie z nimi przez pewien okres nie bedzie problem. Pięć tygodni później, i zmieniłam zdanie.

Żebyście mogli lepiej zrozumiec moja sytuacje i punkt widzenia, pochodze z malej rodziny, w której widuje sie swoja rodzine tylko podczas Świąt i pogrzebów, malo tego, nalezy sie zapowiedziec na długo wczesnie, zeby byli na to psychicznie przygotowani, i mieli czas na wyciągnięcie wszystkich bezużytecznych prezentów, które im wręczono.

Przed przeprowadzka na Malte, bylam przygotowana na glosne kolacje, dzika gestykulacje rekoma i mimikę, która potrafi wyrazić więcej niż słowa. Mimo wszystko, nadal czekały na mnie wydarzenia pełne niespodzianek. Nagle, wpadłam w chaos Śródziemnomorskiego trybu życia, ludzi pukających do drzwi bez zapowiedzenia i…. Rozmów o wydalaniu i ruchach jelit, mówiąc taktownie.

Co jeszcze na mnie czekało?

To, co zdziwiło mnie najbardziej, to niezapowiedziane wizyty o poranku. Będąc typowa, leniwa 20-latka (Pokolenie Millennial!), nie lubię wstawać z mojego wygodne łóżka przed 10 rano w soboty.

Możecie sobie wyobrazić moje zdziwienie, kiedy pewnego poranka otworzyłam drzwi, i przede mna stal ktoś na rodzaj kuzyna wujka, który tak po prostu wpadl na herbate. Będąc w kompletnym bałaganie, na kacu, musialam sie zaangazowac w nudna konwersacje z kimś, kto przywitał mnie dwoma buziakami w policzek. Teraz juz wiem, ze lepiej udawac, ze sie śpi, albo ze sie jest nieobecnym w domu.

Kolejna rzecza, ktora mnie zaskoczyła, była Fenkata, tradycyjna Maltańska kolacja, podczas której konsumuje się duże ilości królika. Będąc introwertykiem, staram się unikać dużych, w szczególności rodzinnych, spotkań jak ognia, ale jestem też za uprzejma, żeby odmówić. W takim wypadku, zdecydowalam sie, zeby pojsc.

Duże spotkania są dość trudne do zorganizowania, wiec mozesz sobie wyobrazic, jak to wygląda, kiedy 20 Maltańskich przyjaciół spotyka się pierwszy raz po kilku latach. Gwarantuje Ci, że niemożliwym będzie powiedzenie chociażby jednego słowa bez krzyku, a próba prowadzenia rozmowy kończy się poważnym wysiłkiem dla Twoich uszu. Nie mniej jednak, butelkę wina później, nie mając nic do stracenia, dołączyłam do tego gwaru i po raz pierwszy duże spotkanie sprawiło mi przyjemność.

Czy wydaje Ci się, że zachowuje się jak cyniczny outsider, który tylko narzeka na nowe doświadczenia? Jeżeli tak, to muszę sprawiać złe wrażenie! O ile to wszystko jest dla mnie nieznane i przerażające, Maltańczycy z pewnoscia wiedza, jak przełamać bariery i dobrze się bawić (w koncu, kazda okazja jest dobra okazja do wypicia kilku drinków ze znajomymi).

Do następnego razu,
Megan

movil_18

What Are You Waiting For?

by Mark J Galea

Many employers are outsourcing their payroll service to third parties, and here are some of the reasons why:

Free up time – Payroll computation is a time-consuming process. Outsourcing payroll can free up staff time to pursue more important value-added and revenue-generating activities, thus boosting productivity.

Reduce costs and boost productivity – In addition to the Payroll Administrator’s salary, as an employer you need to pay NI contributions; statutory bonuses and other entitlements; leave and sick leave (over 1 month of unproductive hours paid to an employee). The direct costs of processing payroll can be greatly reduced by outsourcing this function. In addition to enjoying great savings on the cost of employment, you will save the opportunity cost (not to mention once again the lack of productivity) spent on time dedicated to hiring any possible replacements for long absences and backfills. When, you also factor in other expenses related to the investment and maintenance of hardware and software (yearly updates, license renewals, maintenance agreements etc), you will realise that the saving you make by outsourcing payroll is actually much bigger.

Ensure confidentiality – By outsourcing this function, you are reducing the number of people within your company who are privy to information related to pay packages, pay rises, and other information that can easily be leaked to other parties within the company.

Ensure continuity – If your Payroll Administrator falls ill, or needs to take leave around the end of the month, the timely issuance of employee’s pays and salaries will disrupt other operations (it’s usually Finance that takes the hit). Pays and salaries need to go out on time in order not to demoralise your employees. When outsourcing your payroll function, you are protecting your business from these risks.

Alleviate the pain – In-house payroll is a headache at best and a nightmare at worst. By outsourcing this function, you will eliminate a tiresome source of regular pain.

Avoid technology headaches – A constant question is whether they have the latest version of their payroll software and the most recent tax and NI bands installed on their computer. Using the wrong tax computations will result in penalties and big employee dissatisfaction.

Leverage outside payroll expertise – Most business professionals tend to be so focussed on meeting targets set by ambitious budgets, that they tend to overlook constantly changing regulations (both statutory and those issued by the EU), yearly changes in NI categories, and frequent changes in tax bands.

Losing the Payroll Administrator – If your Payroll Administrator gets a new job, you will have to spend considerable time and money looking for a resource that is getting scarcer due to a number of different reasons. Consequently, salaries for Payroll Administrators are shooting up. Using an outside service eliminates that business risk.