Blog

Stranger Tales in Malta

It’s a Friday afternoon and the sun has just started its way down, leaving behind the cold, grey sky of early spring days. I had no reason to rush, yet I almost ran with the suitcase by my side, just to join the horde of commuters and feel like I still belong to the crowd.

Except, this time, I am a visitor. I don’t have an office to leave, colleagues to go for a pint with, or a train to miss after an unexpected pub crawl. Having not much choice, I sit down in the nearest pub with a book on the table and cold lager in my hand. Ready to proceed with my all-time favourite past time, observing people and the passing time.

The couple in the far right corner is clearly on their first date, trying to impress each other and checking out how they look (who said phone cameras are not handy?) as soon as the other one goes to the bathroom. I am again reminded that I wasn’t in Malta by the guy sitting at the table next to me. Instead of starting a friendly conversation, he’s doing the same thing as me. Pretending to read and text every now and then… Because the city’s cacophony will never let you focus and just drift away into the fictional world of words.

How is that different in Malta? Well, here you’re never a stranger and the person you sit next to will most likely be the person you randomly bump into at work or a night out. Not to mention, sitting by yourself and just staring at people will probably gain you certain looks and a status of a weirdo. Especially, if like me, you tend to hang out at the same place and, ideally, sit in the usual spot.

Nonetheless, in some odd way, there is something satisfactory and comforting in seeing the repeating faces. Constantly bumping into people you know or having seen before could get annoying, and it certainly tops up the list of the most surprising things I encountered in Malta. However, it creates a reassuring safety-net and unspoken agreement of looking out for each other.     

As you can imagine, more often than not, these situations can be naturally awkward. Love it or hate it, it’s still going to happen. But if there is one thing I learned after three months in Malta, it is that everything can be dealt with humour and the magical ability to move on. Ran into your ex or worst enemy? Not a problem, grab a drink and joke about it, and share the story with everyone you know…adding some of your own spice every time you share it.

So long London. Now, it’s time to figure out how can I perform my favourite activity in Malta hoping that I don’t end up with my picture splashed all over the Social Media with a warning to watch out for this weird stalker.

Megan

____________________________________________________________________________________________________________________________

Stranger Tales na Malcie

Jest piątkowe popołudnie, słońce zaczęło zachodzić, zostawiajac za soba szare i zimne niebo pierwszych dni wiosny. Nigdzie nie musialam sie spieszyc, a jednak zaczęłam niemalze biec z walizka u mego boku, tylko po to, żeby dołączyć do tłumu podróżujących po pracy i znowu poczuć się jak część tej specyficznej grupy.

Z jednym wyjątkiem, tym razem jestem tutaj turystka. Nie mam biura, z którego mogłabym wyjść punktualnie o 17, znajomych, z ktorymi moglabym pojsc na piwo, czy pociągu, który mogłabym przegapić z powodu niespodziewanej wycieczki po pubach. Nie mając nic lepszego do roboty, usiadłam w najbliższym pubie z książką na stole i zimnym piwem w ręce. Gotowa na rozpoczęcie mojej ulubionej od zawsze czynności, obserwowaniem ludzi i mijającego czasu.

Para w dalekim, prawym kącie na pewno jest na pierwszej randce i próbuje wywrzeć nieskazitelne wrażenie na sobie, sprawdzając w telefonicznym aparacie wygląd, kiedy tylko druga połowa uda się do łazienki. Facet przy sąsiednim stole robi to samo co ja, udaje, ze czyta i co chwile sprawdza telefon… Poniewaz miejska kakofonia nigdy nie pozwoli Ci się skupić i tak po prostu odpłynąć do fikcyjnego świata slow.

Czym sie to rozni na Malcie? Hmm… Tutaj nigdy nie jest się po prostu ‘obcym’. Najprawdopodobniej wpadniesz na osobę, obok której siedzisz, następnego dnia na ulicy, albo podczas nocnej eskapady w barze. Nie wspominając o tym, że siedzenie samemu i obserwowanie ludzi, zaowocuje przydomkiem dziwaka. W szczegolnosci, jezeli, jak ja, masz w zwyczaju siedziec w tej samej kawiarnii kazdego dnia, najlepiej w tym samym, ulubionym miejscu.

Nie mniej jednak, w jakiś dziwny sposób, jest pewna satysfakcja i komfort w widywaniu powtarzających się twarzy. Częste wpadanie na te same osoby, które znasz, z czasem moze sie stac nieznośne. Zdecydowanie tez, moze dojsc na liste rzeczy, ktore mnie najbardziej zaskoczyły na Malcie. Jednak, stwarza to jakaś dziwna sieć bezpieczeństwa i niespodziewana głośno umowę, która zobowiązuje do pilnowania siebie nawzajem.

Pewnie sobie wyobrażasz, że często te sytuacje są po prostu niezręczne. Możesz je lubić, czy też nie, ale one i tak się wydarza. Aczkolwiek, jeśli jest jedna rzecz, której się nauczyłam po trzech miesiącach na Malcie, to że ze wszystkim mozna sobie poradzic z odrobina humoru i magiczna możliwością do zapominania. Wpadniecie na byłego tudzież największego wroga? Nie ma problemu, pojdz na drinka i zapomnij.

To na tyle, Londynie. Teraz, czas żebym wykombinowała jak tu oddać się mojej ulubionej czynności w świetle dziennym na Malcie. I nie skończyć z plakietka prześladowcy na Facebooku.

Megan

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *